2020-08-25

25 sierpnia 2020, 15:44 | TUT.BY

Siarhei Dyleuski
Source: Daria Buryakina, TUT.BY

25 sierpnia w Sądzie Rejonu Zavadskiego rozpatrywano sprawę zatrzymanego Siarheia Dyleŭskiego, pracownika Mińskiej Fabryki Traktorów (MFT) i członka Rady Koordynacyjnej. Dyleŭskiego zatrzymano dzień wcześniej w pobliżu  wejścia do fabryki. Spotkał się tam z kolegami: dyskutowali na temat sytuacji w MFT, w tym o strajku. W sądzie wyszło na jaw, że funkcjonariusze Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego uważnie śledzą rozmowy na kanale „MFT 97%” w komunikatorze Telegram. Milicja potraktowała działania Siarheia Dyleŭskiego jako organizację nielegalnego zgromadzenia osób. I nawet mimo to, że milicjanci, którzy byli świadkami na rozprawie, nie pamiętają kto i co mówił na proteście, sędzia skazała Dyleŭskiego na 10 dni aresztu.

24 sierpnia około godziny 11:00 niedaleko MFT OMON zatrzymał członków Rady Koordynacyjnej mężów zaufania kontrkandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej Volhę Kavalkovą i przedstawiciela komitetu strajkowego MFT Siarheia Dyleŭskiego. Pomimo tego, że zatrzymani zostali przetransportowani do Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego, gdzie zostały sporządzone protokoły o wykroczenie, sprawa została skierowana do Sądu Rejonu Zavadskiego.

W areszcie przy ulicy Akreścina, w którym przez ostatnich kilka dni są przetrzymywani Kavalkova i Dyleŭski, nadal panuje epidemia koronawirusa, dlatego zatrzymani składają zeznania zza krat aresztu za pomocą połączeń wideo. Rozprawy sądowe odbywają się w niewielkim pokoju sekretariatu sądu, wszyscy uczestnicy muszą stać pomiędzy drukarką a lodówką. Nie ma tam możliwości utrzymywania bezpiecznego dystansu od innych osób, ale według słów asystenta przewodniczącego sądu jest to jedyna sala w której mają internet.

 Siarhei Dyleŭski opowiedział okoliczności swojego zatrzymania 24 sierpnia:

„Przyjechałem do MFT na godzinę 11:00, chciałem omówić z kolegami i znajomymi sytuację w fabryce. Podczas przerwy ludzie wyszli, aby z nami porozmawiać. Przyszedł do nas zastępca dyrektora generalnego ds. ideologii, żeby odpowiedzieć na nasze pytania. Potem przyjechała więźniarka, zostaliśmy zatrzymani.”

„Rozmawialiście państwo na temat strajków i o tym, żeby nie pójść do pracy?” – dopytuje sędzia Elena Kapcevič.

„Tak, wszyscy teraz o tym mówią,” – tłumaczy Dyleŭski.

„A kwestie życia społeczno-politycznego?”

„Nie, rozmawialiśmy na temat sytuacji w fabryce, o tym, że część z nas chce strajkować, a część nie chce.”

„Kto był inicjatorem spotkania?”

„Ludzie. Pisałem na Telegramie, że przyjdę.”

„Ile osób brało udział w dyskusji?”

„Do 40.”

„Czy dostali państwo pozwolenie Mińskiego Komitetu Wykonawczego na to spotkanie?”

„Na spotkanie z przyjaciółmi i znajomymi? Nie, nie dostaliśmy.”

Z materiałów sprawy wynika, że raport na Dyleŭskiego złożył zastępca kierownika milicji bezpieczeństwa społecznego rejonu Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego Aliaksandar Bliźniuk. Co prawda w sądzie okazało się, że protokół dotyczący Dyleŭskiego był kilka razy zmieniany i przepisywany. Na początku pracownika MFT oskarżono o to, że za pośrednictwem messengera zachęcał ludzi do wyjścia na protest. Ale w sądzie odczytano inny protokół: Dyleŭski zwołał pracowników na protest, gdzie dyskutował z nimi na temat strajku i sytuacji społeczno-politycznej w kraju. Drugi świadek, kierownik posterunku patrolowego Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego Aliaksiej Čuiko, tak samo jak i Bliźniuk, nie mogą sobie przypomnieć, co dokładnie mówił Dyleŭski i inni uczestnicy spotkania.

„Co to znaczy, że nie mogą panowie sobie przypomnieć? Przecież to było zaledwie wczoraj,” – zwróciła się do Čuiko adwokat Daria Lipkina.

„Rozmowy o nieprzyjściu do pracy i ogólnym strajku.”

„A dyskusja na temat działań organów władzy?” – pyta świadka sędzia.

„Teraz nie pamiętam,” – odpowiada kierownik posterunku patrolowego.

„No a wydarzenia w życiu społeczno-politycznym?” – kontynuuje sędzia.

Siarhei Dyleŭski również nalega, żeby świadkowie-milicjanci składały konkretne zeznania, a nie odpowiadali ogólnymi frazami, mówiąc, że nie pamiętają tego, co zdarzyło się wczoraj.

„Teraz sąd opiera się o przypuszczenia, a nie o fakty,” – mówi Dyleŭski z niezadowoleniem. „W zeznaniach nie ma żadnych konkretów. Dalej nie usłyszałem od świadków do czego agitowałem i o czym mówiłem.”

Rozpatrując sprawę w sądzie wyszło na jaw, że funkcjonariusze Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego uważnie czytają czat pracowników fabryki „MFT 97%”. Niektóre wypowiedzi Dyleŭskiego oceniono jako nawołanie do protestów, szczególnie te, gdzie on pisze, że są dwie opcje strajku – albo 50 osób wstrzymuje pracę, albo pracownicy przechodzą do strajku włoskiego (rodzaj strajku, kiedy pracownicy dalej kontynuują pracę, ale robią ją bardzo nieskutecznie. – Red. TUT.BY).

W sądzie rozpatrzono nagranie wideo, na którym widać, że pracownicy fabryki naprawdę zebrali się przy wejściu, jednak nie było słychać żadnych nawoływań albo haseł. Dyrektor generalny MFT zwrócił się do sądu z prośbą, żeby nie wprowadzono żadnych sankcji przeciwko Dyleŭskiemu, żeby on został wypuszczony na odpowiedzialność fabryki, aby nie tworzył społecznego napięcia w zakładzie.

Kolejna ważna rzecz: funkcjonariusze Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego i pracownicy Aresztu Głównego Wydziału Spraw Wewnętrznych Mińskiego Komitetu Wykonawczego naruszyli prawo Dyleŭskiego do obrony, ponieważ on niejednokrotnie informował o tym, że ma umowę z adwokatem, prosił o wezwanie adwokata, ale za każdym razem dostawał odmowę.

„Wczoraj zobaczyłam informacje w mediach, że Dyleŭski został zatrzymany,” – poinformowała Daria Lipkina. „Podjęłam próbę obrony klienta. Przyjechałam do Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego, okazując dokumenty potwierdzające, że mam prawo do wzięcia udziału w procesie. Poinformowano mnie, że Dyleŭski nie został zatrzymany przez funkcjonariuszy tego wydziału i nie został przetransportowany do Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Partyzańskiego. Powiedziano mi, że znajduje się z Wydziale Spraw Wewnętrznych Rejonu Zavadskiego, gdzie potem pojechałam, ale w kancelarii powiedziano mi, że żadne materiały odnośnie Dyleŭskiego nie wpłynęły. Po czym wysłałam informacje do wszystkich sądów i rejonowych wydziałów spraw wewnętrznych Mińska, że jestem obrońcą Dyleŭskiego. Nie dostałam żadnej odpowiedzi. Dzisiaj w sądzie miałam 10 minut na to, żeby zapoznać się z materiałami sprawy. Zabroniono mi fotografowania materiałów, nie zdążyłam zrobić nawet żadnych notatek.”

Adwokat prosiła przyjąć zeznania świadków: pracowników MFT, Volhi Kavalkovej, zastępcy dyrektora MFT, którzy byli obecni podczas spotkania, po którym zatrzymano Dyleŭskiego, i którzy mogliby opowiedzieć co tak naprawdę się stało, kto i co mówił, jednak sędzie Alena Kapcevič uznała, że jest to nieważne.

„Żadnego protestu nie było, to było spotkanie pracowników fabryki z zastępcą dyrektora,” – oświadczyła Daria Lipkina. „Potwierdza się to nagraniami wideo, które były rozpatrzone na posiedzeniu. Prawa Dyleŭskiego były niejednokrotnie naruszone – prawo informacji o tym, o co jest oskarżany, prawo do złożenia dowodów, prawo do obrony. Nie mamy żadnych złudzeń. Jeśli sąd będzie rozpatrywał możliwość wydania wyroku oskarżającego, prosimy by zwrócić uwagę na to, że Dyleŭski ma dwoje niepełnoletnich dzieci, w ciągu roku nie był pociągnięty do odpowiedzialności administracyjnej, ma aktywną pozycję społeczną, więc proszę nie skazywać go na areszt.”

Wyrok sądu – 10 dni aresztu.